Pierwszy odcinek "Miłości i uprzedzenia" zostanie wyemitowany w piątek - 3 grudnia na TVP2 o godz. 17:15. Kolejne odcinki będzie można oglądać od poniedziałku do piątku na TVP2 o godz. 17:15.
Znajomi maja swoje zycie i rzadko czas dla "samotnych". Zalamka na calego. Ale wlasnie zaczelam ogladac odcinek "How I met your mother", gdzie jeden z glownych bohaterow przez przypadek jest w "dopowiednim miejscu, o odpowiedniej porze". I tutaj nasuwa mi sie pytanie: wierzycie w przeznaczenie? Ze zycie kieruje nas wlasnie w to odpowiednie
Przeznaczenie jest czasem zbyt oczywiste, aby w nie uwierzyć. To nieodwołana konieczność, bądź siła wyższa. Z niedowierzaniem czasem sami patrzymy na to, co się z nami dzieje, jak w niektórych sytuacjach postępujemy. Gdy zapytani, – dlaczego tak zrobiliśmy? Nie wiemy, nie potrafimy tego wyjaśnić dla innych, b
W miłości dwie wolności łączą się w jedną słodką niewolę. Iason Evangelu *** Miłość jest wtedy, kiedy trzeźwy czy pijany dzwonisz do tej samej kobiety. Janusz Leon Wiśniewski *** Każda miłość, jeśli jest prawdziwa, powinna niszczyć poprzednią, porażać całego człowieka, tyranizować i żądać wyłączności. Zbigniew
6 komentarzy. Polubienia: 72,Film użytkownika Aleksandra (@_sunsola) na TikToku: „Wierzycie w przeznaczenie i zrządzenia losu? #swallownadziejaumieraostatnia #booktok #booktokpolska #ksiazka #ostatniaumieranadzieja”.Wszystko to co mam | Wszystko to co mam | To ta | dźwięk oryginalny - Ig. books_by_magda_.
Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej!” J 15,7-9 „Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna”. J 15,10-11 „… Jam jest chleb
Wierzycie w przeznaczenie? :D Lepiej niż w filmach Lynn Painter to komedia romantyczna, która jest prawdziwym zderzeniem rzeczywistości z romantyzmem przedstawianym w kulturze. A wszyscy dobrze
Moim zdaniem w dzisiejszych czasach nie ma miejsca dla prawdziwej i szczerej miłości. W dobie gonitwy za sukcesem, szerokiego kontaktu poprzez portale społecznościowe gdzieś ludzie się zatracają takie mam wrażenie. Każdy chce więcej swierzosci a to co stare staje sie bezwartosciowe.
Gdyby Bóg nie podtrzymywał każdego z nas w istnieniu i nie dawał natchnienia do dobra, to nikt z nas nie żyłby na tym świecie jednej chwili. I dotyczy to również tych, którzy nie wierzą w Boga, albo uważają, że nie wierzą. Oni także są umiłowani przez Boga – i oni także są przez Niego obdarowani.
Wierzycie w przeznaczenie? A może tak jak Neo nie lubicie, kiedy ktoś Wami rządzi? Gdybyście byli na miejscu Neo, wybralibyście niebieską pigułkę czy
poM5FhR. {"type":"film","id":480762,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/500+dni+mi%C5%82o%C5%9Bci-2009-480762/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu 500 dni miłości 2011-04-19 14:23:22 ocenił(a) ten film na: 8 Czy wierzycie w to, że wszystko co się dzieje nie dzieje się bez przyczyny i ma jakiś głębszy sens? aPosing ja wierzę, wyłącznie :)właśnie za chwilę mam zamiar obejrzeć ten film, mam nadzieję, że mi się spodoba, bo o niczym innym teraz nie marzę jak o lekkim i przyjemnym filmie, pozdrawiam :) aPosing Nie. aPosing Wierzę że wszystko ma swoją przyczynę i skutek, wydaje się to jak najbardziej logiczne. Ale nie wierzę w przeznaczenie, że mój los, moja historia są z góry ustalone a ja tylko podążąm szlakiem tego "scenariusza"- z bajek wyrosłam. Moja przyszłośc zależy ode mnie, nie od jakiegoś przeznaczenia, abstrakcyjnego pojęcia. extraordinary_girl1 Podpisuję się pod tym. Życie było by bezsensu(a może jest?) gdyby ktoś za nas z góry ustalił jak ma ono wyglądać. Inna sprawa czy wierzę w Boga czy nie. aPosing oczywiście, że tak :) Constantine_34 Przeznaczenie? Jako "boski plan" - nie. Mamy wolną wolę, sami dokonujemy wyborów. Wierzę za to w prawdopodobieństwo. Żyjąc, dokonujemy wyborów, lawirując między możliwymi scenariuszami przeszłości, ścieżkami, które stykają się w niektórych punktach - i te właśnie punkty wspólne nazywam zdarzyło mi się raz w życiu powiedzieć - "widocznie nie było nam pisane". akew ocenił(a) ten film na: 10 aPosing A ja uwazam oczywiscie ze nie. Im czlowiek starszy i ma wiecej powaznych partnerow, wie jak to wyglada. Ale oczywiscie warto wierzyc w przeznaczenie aby sobie upiekrzyc zycie. Tylko jak sie nad tym glebiej zastanowic, to nie ma sensu :). użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 10 aPosing Nie... ja mam pewność!Kiedyś bardzo nie wierzyłam w przeznaczenie, ale na własnym przykładzie - tak mnie zbombardowało, że po prostu nie mam innej opcji, jak je akceptować wbrew wszelkiej logice. ^^ :) Osobiście podpisuje się pod słowami łacinskiej sentencji "Nihil fit sine causa" ( Nic nie dzieje sie bez przyczyny ) .Owszem, mamy wolną wolę itd. ale czesto nasze wybory sa irracjonalne ^^ użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 8 aPosing Tak, okazuje się że przeznaczenie z wolną wolą w ogóle nie koliduje. :D :D :D :D aPosing Właśnie ten film przewrotnie pokazuje że mamy bardzo duży udział w kreowaniu naszej rzeczywistości. Podoba mi się że jest taki nietypowy :) użytkownik usunięty mantra Oczywiście, że tak i to też z przeznaczeniem nie koliduje. :) aPosing nie wierze w przeznaczenie ale w to ze tylko my kierujemy wlasnym zyciem, nasze decyzje i wybory wplywaja na reszte zycia, przeznaczenie to konsekwencja albo nagroda w zaleznosci naszych czynow, w tej hisorii bohater oberwal bo byl niepoprawnym romantykiem a okres romantyzmu juz dawno mamy za soba, warto czasem oberwac aby nastepnym razem spojrzec na wszystko trzezwiej i rozwazniej :) aPosing ja wierzę . wszystko co dzieje się w życiu nie jest po nic ;p wszystko ma swój sens :) resoviak17 Ja jak składam pojedyńcze wydarzenia ze swojego życia to są one jak puzzle, które składają się w całość. :D e_mila ocenił(a) ten film na: 8 aPosing Tak Chociaż jest wiele dróg które prowadzą do celu i od nas zależy którą z nich wybierzemy ale cel(przeznaczenie) do którego dążymy jest ciągle ten sam. ;)
W związku z objęciem patronatem medialnym powieści Ann Brashares, mamy dla Was do wygrania pięć egzemplarzy książki „Nigdy i na zawsze”! Czasami miłość trwa dłużej niż życie. Czasami siła więzi między dwojgiem ludzi jest tak wielka, że przekracza wszelkie granice, szczególnie jeśli wierzymy w miłość i przeznaczenie. Czy Wy wierzycie w przeznaczenie? Czy wierzycie, że każdy ma swoją połówkę jabłka, kogoś, kto jest mu pisany, na którego warto czekać? A przede wszystkim, czy wierzycie w siłę miłości, która jest cierpliwa i nigdy nie ustaje? Nagrody Dla autorów pięciu najciekawszych tekstów mamy po egzemplarzu książki Regulamin Konkurs trwa od 13 stycznia do 20 stycznia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce. Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów opinii, recenzji innych osób jest zabronione. Zwycięzców wybiera administracja serwisu Decyzja jest nieodwołalna. Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwisu i wydawnictwo Otwarte. Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
ale i tak sie boje,pewnie dlatego ze jest mi to obce,nieznane...w kazdym badz razie poznac blizej bym nie chciala :D Odpowiedz tak, duchy mowi sie, ze zywych bac sie trzeba a nie umarlych, wiec bez obawy, nie umarlabys Odpowiedz bombelek napisał(a):a duchy, wierzysz w duchy? wierze w duchy...pewnie ze tak...wydaje mi sie ze sa dobre i zle...aczkolwiek nie chcialabym nigdy spotkac zadnego...umarlabym wtedy ze strachu Mysle ze duchy zmarlych z rodziny pomagaja w jakis sposob swoim bliskim,wiele opowiesci slyszalam juz na ten temat, swoja droga uwielbiam takie opowiesci :D zawsze mam wtedy dreszczyk :D Mojego narzeczonego Swietej pamieci tata opowiadal ze kiedys jak czekal rano na pociag to podszedl jego kolega i zaczal z nim rozmawiac,dopiero po jakis 10 minutach zorientowal sie ze ten kolega zmarl pare dni temu,byl w takim szoku ze w ciagu 5 minut znalazl sie w domu....czyli duchy istnieja 8) Odpowiedz hmmm, no wlasnie, mowi sie, ze rzad nie chce mowic....ale po co robic z tego tajemnice, no nie? moze nie chca zasiewac paniki, ale ja tam bym cciala wiedziec....tak samo, jak NASA....to tez bardzo tajemnicza instytucja. dlaczego nie moze tam wejsc sobie kazdy? no nie mowie, ze kazdy z ulicy tak jak sie wchodz do sklepu, ale ogolnie bardzo ciezko jest miec zezwolenie na to zeby tam wejsc.....musza tam "cos" miec albo cos wiedziec.....mowi sie nawet, ze pracownic nasa maja cos takiego, ze jak wyjezdzaja z pracy, to nic nie pamietaja....a na drugi dzien znowu jada do pracy, i dopiero tam na miejscu wiedza co i jak, ze niektorzy nawet wozeni sa do pracy i nie potrafia potem sami tam trafic......dziwne to troche, ale byc moze to tylko plotki i baji. ale w kazdej plotce i bajce jest ociupinka prawdy, no ie? siostra mojej babci przezyla smierc kliniczna...mialam wtedy jakies 5 lat i pamietam jak tam w kosciele, i ktos przyszedl po moja babcie, mieszka niedaleko koscila, a ja tam u niej wtedy bylam. pamietam ze pobieglam za nia, chociaz krzyczeli na mnie zeby nigdzie nie isc lol ja bylam ciekawa co tam sie miejscu byl juz lekarz i wiem, zemowil cos, ze ja to zrozumialam ze nie zyje. no i takie dziwne to dla mnie bylo, ze ze kilka dni ona ze szpitala wyszla :o opowidala o tym co kazdy, czyli o swiatelu na koncu tunelu i ze strasznie dobrze jej tam bylo, maila nawet zal, ze ja odratowano ..... ponoc to jeszcze nie ten czas.... kotos tam tez opowadal o smierci klinicznej, ze jak zblizal sie do etgo swiatelka w tnelu, to uslyszal glos "wroc, daje ci szanse"... ponoc przed tym nie byl dobrym czloweikie, a teraz sie zmienil. smierc kliniczna nie jest wcale takim rzadkim przypadkiem, duzo przykladow slyszala...moze dlatego ze lubie o takich rzeczach sluchac i rozmawiac..... mialam kiedy ksiazke "zycie po smierci" tam duzo o tym bylo, chowalam ja przed mama, bo rzyczakla na mnie ze czytam takie cos, a potem boje sie w nocy teraz juz sie po nocach nie bije, a le nadal lubie te tematy..... a duchy, wierzysz w duchy? Dodano: Sob 30 Cze, 2007 14:28 bombelek napisał(a):teraz juz sie po nocach nie bije bombelek masochistka nie boje mialo byc Odpowiedz wlasnie mi sie wydaje ze duzo amerykanski rzad tuszuje...bo to niemozliwe aby w tak ogromnym wszechwiecie tylko Ziemia byla zaludniona... Wierze w inna cywilizacje...cos czy ktos tam gdzies musi byc 8) Wszystko jest tak skomplikowane...ciekawe czy ktos kiedys pozna na to odpowiedz... Smierc kliniczna...dlaczego ludzie wracaja z tamtej strony??czy to nie czas na nich??kto o tym decyduje??.... duzo tych pytan bez odpowiedzi... Odpowiedz malutka ja tez lol jesli chodzi o deja vu, to niby przelatuja nam obrazki z kiedys wlasnie, ze juz to przezylismy......ale niestety (albo stety) jest na to naukowe wytlumaczenie. uczucie deja vu przytrafia nam sie najczesciej gdy jestesmy zmeczeni, niewyspani, duzo o czyms myslimy....kiedy nasz mozg nie jest wystarczajaco wypoczety. normalnie na cos patrzysz, mozg wysyla ci sygnal, ze ty to widzisz....ale gdy jest zmeczony czasmai wysyla ci ten sygnal do twojej swiadomosci dwa razy, stad to uczucie, ze juz to bylo.... uff, nie umie tego wytlumaczyc, ale czytalam o tym, i tak to mniej wiecej wyglada..... ciekawe czy oprocz nas sa jeszcze jakies istoty.......ponoc slynne rosvelt w usa, gdzie "cos" widziano. to "cos" widziala rowniez pewna pani, byla wtedy mala dziewczynka.....tego samego wieczoru kiedy to sie zdazylo, do jej domu przyszly jakies sluzby, i wmawiali jej, ze jej sie snilo, ze nikomu ma nic nie mowic, chcieli z nij glupia zrobic sa ludze ktorzy twierdza ze cos widzieli.. chyba musi cos byc, i z tym zyciem po zyciu i z tym ufo, za duzo swiadkow....niemozliwe zeby wszyscy sie zmowili, albo wszystkim odbilo... trojkat ermudzki, tez ciekawe.....gdzie oni przepadaja? czy sa gdzies? czy moze zgineli, umarli? nie widsomo, zadnych szczatkow.....moze lataja sobie gdzies w jakiejs prozni.....kompas nie potrafi wylapac kierunkow....ez pewnie da sie to wytlumaczyc naukowao, ale gdzie ci ludzie? samoloty? statki? nikt ich nie odnalazl, wiec chyba tak naprawde to tez nie jejt do konca jasne, niech nauka co chce mowi.....gbydy miala"cos" na to, to pewnie bylaby w stanie temu zaradzic, a przynajmniej omijano by te tereny :o Odpowiedz tak samo jest z uczuciem deja vu??czasem go mam a skad ono sie bierze?? albo czy my sami jestesmy we wszechwiecie??no bo skoro on taki duzy jest to sami nie mozemy byc...ale co to za inna cywilizacja?? teraz nzowu mysle o trojkacie bermudzkim ,innym wymiarze...alez tego duzo jest...moja glowka tego nie pojmuje lol ale uwielbiam o tym rozmawiac :D Odpowiedz bombelek napisał(a):Bog byl, jest i bedzie. myslalm ok, jest, ok, zawsze bedzie ale jak to zawsze yl???przeciez musial sie jakos "zrobic"..... hihi no właśnie. Czyli coś na zasadzie wszechświat jest nieskończony ale gdzieś się musi kończyć lol Odpowiedz wiecie, a ja lubie takie tematy....(filozofka jedna sie znalazla, no nie? lol ) ponoc istnieje zcie po zyciu.....wiec musialo byc cos przed tym zyciem teraz na ziemi....ponoc sa udkumentowane przypadki, malych dzieci wlasnie, ze niby ni stad ni z owad znaja kilka jezykow albo poznaja jakies historyczne miejsca i bez przewodnika moga po nich oprowadzac. oczywiscie gdzies to wyczytalam, nie mialam z czyms takim stycznosci..... nie mozemy sobie "przypomniec" co bylo....ale niektorzy twierdza ze maja maozliwosc, czy okazje przekonac sie co bedzie....niektorzy wracaj z tuneli ze swiatelkiem na koncu, inni widzeli tych co juz nie ma wsrod nas.... ciekawe to. bo niby tego nie widzisz, a wierzysz.... to tak jak z nasz wiara, religia....niby nigdy Pana Boga nie widzials, a wierzysz ze jest... wiec moze ta jest i z zyciem "przed i po zyciu" ja wim, ze dla niektorych to totalne glupoty co tu piszemy....ale ja jakos nie przekreslam mozliwosci ze cos takiego istnieje, chociaz glowy za to uciac nie dam moni@ napisał(a):Niby wszechświat jest nieskończony... no to jestem w stanie pojąć, że jest tak ogromny, że się prawie nie kończy. Ale gdzieś skończyć się musi. Dodano: Sro 27 Cze, 2007 21:15 ups cos mi sie z postem ten tego....mialo byc cytowanie o wszechswiecie ja tak mialam, jak bylam mala, nie moglam pojac, kiedy mi na religii tlumaczono, ze Bog byl, jest i bedzie. myslalm ok, jest, ok, zawsze bedzie ale jak to zawsze yl???przeciez musial sie jakos "zrobic"..... Odpowiedz lol myśle ze lepiej sie nad tym zastanawiać to są zagadki na które odpowiedzi nie ma i raczej nie bedzie... Odpowiedz A wiecie co mnie najbardziej przeraża jak zaczynam myśleć? Niby wszechświat jest nieskończony... no to jestem w stanie pojąć, że jest tak ogromny, że się prawie nie kończy. Ale gdzieś skończyć się musi. Więc wyobraźmy sobie, że mamy ten wszechświat zamknięty w dużym kartonie. To w czym jest ten karton albo kto go trzyma??? I co jest poza nim, a to coś gdzie się kończy i w czym to jest??? brrrrrrrrrr Przerazają mnie te myśli i staram się nad tym nie zastanawiać. Aha - żeby nie było - trzeźwa jestem Odpowiedz bombelek napisał(a):mysle, ze ktos/cos stawia nam na naszej drodze ludzi takich a nie innych, bo oni cos dla nas znacza, cos maja z nami wspolnego....... ja tez tak sadze...poprostu my mamy wolna wole i zachowujemy sie jak nam serce czy rozum podpowiada... Ale czesto sie zastanawiam czy naprawde jest to przeznaczenie...inne zycie...zyzcie po zyciu...inne wcielenia... Moja siostra jak sie urodzila i zaczela mowic czesto mowila ze ona sobie wybrala rodzicow z nieba...za mala byla aby ktos to jej powiedzial albo zeby to gdzies uslyszala...pozniej przestala o tym mowic... czy mozliwe zeby male dzieci pamietaly niebo??? czy istnieje niebo gdzies tam na gorze czy poprostu jest to inny swiat obok naszego??? Jest tyle pytan a zadnych konkretnych odpowiedzi...dowiemy sie tego jak sami sie tam znajdziemy... Odpowiedz czecs a ja mysle, ze chyba jednak jest jakies tam pzeznaczenie dla kazdego.... wiadomo ze nie sa o kartki pozapisywane kto kogo ma gdzie spotkac i o ktorej godzinie...... mysle, ze ktos/cos stawia nam na naszej drodze ludzi takich a nie innych, bo oni cos dla nas znacza, cos maja z nami wspolnego....... wiadomo, czlowiek ma rozum i wolna wole, ale np. nie wybierzesz obie rodzicow czy dziecka. nie wszystko mozana samemu wybrac...czasami jest tak, ze los nam poprostu cos zsyla, cos (lub kogos) z kim potem wiaze sie nasze zycie... wierze tez, ze -niestety-niektorym ludziom jest pisane np kalectwo czy wypadek. wiem ze to okrutne, ale moze tak wlasnie jest, ze kazdy przychodzi na ten swiat z jakis przyczyn, znanych tam, na gorze. chyba nie moze byc tak, niestety, ze wszystkim jest rozowo, hmmmm nie wiem zreszta duzo by tu dyskutowac.......jedni w to wierza, inni nie, jest czasami przychodza czlowiekowi takie mysli, ze nie da rady inaczej sobie tego wytlumaczyc, tylko ze tak musialo byc........ Odpowiedz moni@ napisał(a):Wszystko zależy od tego, jak nam się obecnie życie układa. o tak punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia Odpowiedz barbarosa napisał(a):ale nie macie wrazenia ze czasem sami,podswiadomie,pchamy sie w jakims kierunku,mówiąc wszytskim wokół ze "nie",ze "ależ skąd"...a tak naprawde robimy jeden krok do tyłu i dwa do przodu :D ... czesto tak jest w miłosci...nie kocham go/jej ale.... Wyjelas mi to z ust, ja wlasnie tak mam Odpowiedz barbarosa napisał(a):mysle to w ogóle trudny temat pewnie lubimy takie tamaty :D i głupio tak ale pewnie gdybym teraz była nieszczęśliwa, pisałabym inaczej. Wszystko zależy od tego, jak nam się obecnie życie układa. Odpowiedz mysle to w ogóle trudny temat ale nie macie wrazenia ze czasem sami,podswiadomie,pchamy sie w jakims kierunku,mówiąc wszytskim wokół ze "nie",ze "ależ skąd"...a tak naprawde robimy jeden krok do tyłu i dwa do przodu :D... czesto tak jest w miłosci...nie kocham go/jej ale.... Odpowiedz hmm... ktoś mi kiedys tłumaczył, dlaczego bliscy odchodzą (czyt. umierają) Bo tu na ziemi nie byliby w stanie nam tak pomóc, jak "z gory". Może to banalne ale chyba wierzę w swoje anioły... No to juz sie mija kompletnie z moimi przekonaniami lol lol lol Spoko, kazdy wierzy w co wierzy. Odpowiedz PoCaHoNtAz napisał(a):Sami jestesmy kowalami wlasnego losu. to fakt PoCaHoNtAz napisał(a):Ty postanowilas o rozwodzie i Twoj byly maz z jakis tam powodow. to też fakt :) PoCaHoNtAz napisał(a):(...) wiem, ze zrobilam je dlatego, bo mnie kusily, bo sama sie skusilam, bo sama sie w cos wpakowalam. również prawda :D PoCaHoNtAz napisał(a):Gdyby ktos dla nas zapisywal zycie, to nie bylo by tak, ze jedni maja wszyscy, inni nic, jeszcze inni sa zabijani i mordowani, chorzy smiertelnie, od urodzenia itp. itd. hmm... ktoś mi kiedys tłumaczył, dlaczego bliscy odchodzą (czyt. umierają) Bo tu na ziemi nie byliby w stanie nam tak pomóc, jak "z gory". Może to banalne ale chyba wierzę w swoje anioły... ...chociaż już myślałam że mają połamane skrzydła i nigdy się nie wzbiją... ktoś mi udowadnia, że nieprawda ... I myślę, że jakaś siła nami prowadzi. To, że jest do góry coś zapisane go może wielkie uproszczenie, ale ta droga, którą przecieramy jest chyba trochę nakierowana. Przez kogo/co to już każdy myśli inaczej... Odpowiedz moni@ napisał(a):Mógłby ktoś zapytać, czy potrzebny był rozwód. Myślę że nieunikniony. Starałam się bardzo o to małżeństwo i chciałam to naprawić. Ale do tego trzeba dwojga i dobrze (tak sobie tłumaczę, choć bardzo z tego powodu cierpię...) że nie ma z tego małżeństwa dzieci. Owszem, była inna opcja - siedziałabym cicho i zapierdalała na jego zachcianki. Ale po co? Przecież mam prawo być szczęśliwa - a w następnym związku już wiem, czego nie robić, nie mówić żeby nie sprawić przykrości. I znowu zaczynam wierzyć, że zasługuję na szczęście. Myślę że mam szansę zbudować coś pięknego i silnego. Porażki nas uczą więc będę się upierać przy swoim - nic nie dzieje się bez przyczyny i tak właśnie miało być... (żebym to ja tak codziennie tryskała optymizmem ... ) Zgadzam sie z czescia, ale nie zgadzam sie, ze tak mialo byc i juz. Sami jestesmy kowalami wlasnego losu. Ty postanowilas o rozwodzie i Twoj byly maz z jakis tam powodow. Nie wierze, ze ktos wczesniej cos za Nas ustalil, bzdura. Gdyby tak bylo nie zrobilabym na pewno wielu rzeczy w zyciu, a tak wiem, ze zrobilam je dlatego, bo mnie kusily, bo sama sie skusilam, bo sama sie w cos wpakowalam. Gdyby ktos dla nas zapisywal zycie, to nie bylo by tak, ze jedni maja wszyscy, inni nic, jeszcze inni sa zabijani i mordowani, chorzy smiertelnie, od urodzenia itp. itd. Odpowiedz PoCaHoNtAz napisał(a):moni@ napisał(a):Gdy tak usiądę i pomyślę o tym co przeżyłam - wszystko (niestety nawet i zlikwidowanie firmy czy rozwód) miało swoje pozytywne strony. Tak musiało być, tak było mi pisane. To ja zeby nie bylo nudno sie wlasnie tu nie zgodze lol fajowo - przynajmniej mamy dyskusję :D Mógłby ktoś zapytać, czy potrzebny był rozwód. Myślę że nieunikniony. Starałam się bardzo o to małżeństwo i chciałam to naprawić. Ale do tego trzeba dwojga i dobrze (tak sobie tłumaczę, choć bardzo z tego powodu cierpię...) że nie ma z tego małżeństwa dzieci. Owszem, była inna opcja - siedziałabym cicho i zapierdalała na jego zachcianki. Ale po co? Przecież mam prawo być szczęśliwa - a w następnym związku już wiem, czego nie robić, nie mówić żeby nie sprawić przykrości. I znowu zaczynam wierzyć, że zasługuję na szczęście. Myślę że mam szansę zbudować coś pięknego i silnego. Porażki nas uczą więc będę się upierać przy swoim - nic nie dzieje się bez przyczyny i tak właśnie miało być... (żebym to ja tak codziennie tryskała optymizmem ... ) Odpowiedz moni@ napisał(a):Gdy tak usiądę i pomyślę o tym co przeżyłam - wszystko (niestety nawet i zlikwidowanie firmy czy rozwód) miało swoje pozytywne strony. Tak musiało być, tak było mi pisane. To ja zeby nie bylo nudno sie wlasnie tu nie zgodze lol Odpowiedz moni@ napisał(a):Gdy tak usiądę i pomyślę o tym co przeżyłam - wszystko miało swoje pozytywne strony. Tak musiało być, tak było mi pisane. zgadzam się z Tobą całkowicie Odpowiedz Hmm no solarium trochę na mnie podziałało... grrr Przypomina mi się ta scena jak sobie leżę ale zawsze pocieszam się, że łóżko stoi tak, że mogę szybko wyskoczyć lol A wtrącając się w Waszą dyskusję: wierzę że nic nie dzieje się bez przyczyny, wierzę w łańcuszek zdazeń które ciągną za sobą jakieś tam konsekwencje. Gdy tak usiądę i pomyślę o tym co przeżyłam - wszystko (niestety nawet i zlikwidowanie firmy czy rozwód) miało swoje pozytywne strony. Tak musiało być, tak było mi pisane. Gorąco polecam film z Gwyneth Paltrow "Przypadkowa dziewczyna" Daje naprawdę dużo do myślenia. Młoda kobieta zostaje zwolniona z pracy, chce wrócić do domu. Na stacji londyńskiego metra drzwi wagonu właśnie się zamykają. Dalsze losy bohaterki oglądamy w dwu wariantach: w pierwszym przypadku dziewczyna zdążyła wcisnąć się do metra, w drugim - pozostała na peronie. Jest świetny - chyba idealnie oddaje podsumowanie tego wątku :) Odpowiedz PoCaHoNtAz, to dobrze, I i II były lepsze niż III :) ale zaraz mi się to solarium skojarzyło:) Bużka! Odpowiedz Patricia23, ogladalam ten film lol Nie zrazaja mnie takie rzeczy wymyslone do filmu Tak czy siak swietny filmik, godny polecenia hehe. Odpowiedz Proponuje obejrzeć "oszukac przeznaczenie" tym co nie oglądali oczywiście jest I,II,III trójki nie polecam dla aktywnie spędzających czas na solarium:)PoCaHoNtAz, kochana nie oglądaj:) POZDRAWIAM Odpowiedz caradura, nie napisalam, ze traktuje to jako klotnie, tylko, ze nie bede nikogo przekonywac, bo kazdy ma swoje zdanie i pewnie tez nie zamierza go zmieniac. Pech to pech, dla mnie to nie jest przeznaczenie. Kazdy ma gorszy dzien po prostu. Odpowiedz no ale jeśli ktoś ma pecha, tzn., że jest zależny od przeznaczenia, losu. nie od siebie czy innego człowieka, tak myślę. szkoda, że traktujesz to jako kłótnię. ja tu sobie dyskutuję. temat całkiem interesujący. Odpowiedz caradura, wtedy to pech, tak jak na co dzien ktos ma pecha. Czasem ja, czasem sasiad, czy kolezanka. Takie moje zdanie i nie bede sie klocic i nikogo przekonywac, bo to jest bez sensu. Odpowiedz a jak ktoś zginie pod kołami, bo nie zauważy nadjeżdżającego samochodu, czy cokolwiek? to kto wtedy zdecydował? on, bo nie zauważył? przecież nie pchał się pod samochód świadomie, nie wiedział, że idzie na pewną śmierć. czy może kierowca, bo nie zdążył wyhamować? to to była jego decyzja? myśle, że są zdarzenia na które ludzie nie mają wpływu. i nie twierdzę, że tak miało się stać, to było zapisane, itd. może po prostu przypadek, splot różnych zdarzeń. chociaż wydaje mi się, że po pewnym czasie często okazuje się, że to wydarzenie miało jakiś sens, komuś coś uświadomiło, otworzyło oczy, zmieniło czyjeś życie. niekoniecznie mówię tu o śmierci, to może być cokolwiek, co przydarzyło się nam bez udziału człowieka. ale zdania możemy mieć różne Odpowiedz caradura, ja uwazam, ze wlasnie ten morderca zdecydowal. Ja tez decyduje czy rzucam palenie czy nie. Jednemu jest ciezej, bo ma slaba wole innemu przyjdzie to latwo. Morderca mogl wybrac powstrzymac sie, jak ma cos z glowa to sie leczyc itp. Gwalciciel tez ma cos z glowa, powinien sie leczyc. Nie sadze zeby ktos przeznaczyl mu taka osobowosc Zgwalcony tego nie wybral, byl zalezny od gwalciciela to oczywiste. Na pewno nie byl zalezny od niby przeznaczenia, ktore wybralo jego na zgwalconego, poturbowanego itp. Odpowiedz no tak, morderca wybrał. ale zamordowany nie. ja właściwie mówię o czym innym. nie wiem, czy ten zamordowany miał tak zapisane czy nie, ale wiem napewno, że nie zależało to od niego, co jest równoznaczne z tym, że człowiek nie decyduje o swoim życiu całkiem sam, jak to ktoś wcześniej napisał, już nie pamiętam kto. Odpowiedz caradura napisał(a):wnioskuję z tego, że każdy człowiek jest zgwałcony, zamordowany, staje się kaleką na własne życzenie, bo sam tak zdecydował. Zle wnioskujesz. Zgwalcony i zamordowany zostal ktos na zyczenie tego gwalciciela i mordercy. Oni sami wybrali swoja droge i skrzywdzili przez to innych. Na pewno w zyciu nie uwierze w to, ze ktos komus zapisal, ze zostanie zgwalcony, albo zamordowany itp. Odpowiedz PoCaHoNtAz napisał(a):Ja nie wierze w przeznaczenie. Gdyby kazdy mial cos przeznaczone to chyba kazdemu by sie dobrze wiodlo, bo na jakiej niby podstawie ktos mialby decydowac komu dobrze sie powiedzie, kto zostanie, zamordowany, zwalcony, kto bedzie kaleka itp. My podejmujemy decyzje w swoim zyciu, wnioskuję z tego, że każdy człowiek jest zgwałcony, zamordowany, staje się kaleką na własne życzenie, bo sam tak zdecydował. zgadzam się z tym, że nasze życie zależy w dużej mierze od nas. ale myślę, że są takie zdarzenia, które są jakby z góry zaplanowane, na które nie mamy żadnego wpływu. i nie są to przypadki. Odpowiedz teresa123 napisał(a):tez moge powiedziec ze gdybym tam nieszla i on bz nie przejezdzal to by nic nie bylo. a znalismy sie juz bardzo bardzo dlugo. Przypadek? Ja swojego faceta tez poznalam w najmniej oczekiwanym dla mnie momencie. Bylam po rozstaniu, bardzo bolesnym i byl to dla mnie okrutny czas. Powiedzialam sobie KONIEC Z FACETAMI zaczynam sie znow bawic. Kolega ciagnal mnie na impreze ja nie chcialam isc, namawial mnie az w koncu mowi "to chociaz zejdz na dol" i zobaczylam mojego mezusia. W pierwszej sekundzie poznania wiedzialam, ze ten facet musi byc moj, poczulam "to cos". Jak sie potem okazalo moj mezus tez odrazu poczul to cos i zainteresowanie. Poszlam na impreze i od tamtej pory jestesmy razem, minelo juz sporo czasu i wiele ogromnych problemow za Nami, ktore pokonalismi. Mysle, ze to po prostu przyciaganie sie pokrewnych dusz, a moze ludzie sa sobie przeznaczani, tylko jedni pozniej sie poznaja inni wczesniej? Nie wiem, ale na pewno nie wierze w to, ze wszystko jest gdzies zapisane. A moze ktos w danym momencie tym wszystkim steruje? Moze...w to, ze zapisane jest w gwiazdach czy gdzies tam jeszcze indziej to nie wierze Odpowiedz "Ale Pan Bog tez potrzebuje aniolki w niebie" tylko tak tlumacze sobie smierc dwuletniego dziecka z mojej rodziny. podworko mojej tesciowej jest tak wielkie, a ten maly aniolek pobiegl wlasnie tam gdzie jest rzeka, dajac znak rzucajac swoja lalke ze poszla wlasnie tam. moze to nonsens co tu pisze ale wydaje mi sie ze tak musialo byc. a z moim M to bylo tak. ja wracalam ze szkoly idac na przystanek autobusowy, bo dojezdzalam 20 km. a on w tym samym wlasnie czasie wracal z niemiec. z tego wzgledu ze mieszkamy w tej samej miejscowosci zabral mnie ze soba i wtedy chyba cos zaiskrzylo. umowilismy sie na kolacje w restauracji no i od tej pory dobrze nam sie zyje. tez moge powiedziec ze gdybym tam nieszla i on bz nie przejezdzal to by nic nie bylo. a znalismy sie juz bardzo bardzo dlugo. Odpowiedz Ja nie wierze w przeznaczenie. Gdyby kazdy mial cos przeznaczone to chyba kazdemu by sie dobrze wiodlo, bo na jakiej niby podstawie ktos mialby decydowac komu dobrze sie powiedzie, kto zostanie, zamordowany, zwalcony, kto bedzie kaleka itp. My podejmujemy decyzje w swoim zyciu, co do partnera rowniez. Uwazam, ze po prostu mozna trafic na kogos podobnego do Nas, ze poczujemy to w pierwszej sekundzie znajomosci, ze to ta osoba. Mysle, ze to jest spowodowane jakims przyciaganiem pokrewnych dusz albo cos takiego. Na pewno nie wierze ani troche w przeznaczenie Odpowiedz Ja również wierzę w przeznaczenie, co dla mnie wcale nie wyklucza faktu, że to my sterujemy swoim życiem, a nie ktoś za nas ale czasem wbrew naszej woli, planom a nawet wszystkim znakom na ziemi i niebie zdarza się coś na co nie mamy do końca wpływu Nie da się w życiu wszystkiego zaplanować z dokładnością do sekundy ani do milimetra - moje życie jest na to najlepszym dowodem dla mnie samej Ktoś to myśli, że ma całkowity wpływ i kontrolę nad życiem musi mieć po prostu dużo szczęścia w życiu, że spełnia się to czego oczekuje - ale ja wiem, że pomimo iż niewątpliwie mamy wpływ na zdarzenia w naszym życiu to nie do końca jesteśmy panami i kowalami losu Odpowiedz ciotka Dorotka, choćby człowiek nie wiem, jak się starał, nigdy nie będzie miał wpływu na wszystko. są rzeczy/zdarzenia, które są poza naszą kontrolą. Odpowiedz ja nie wierzę w przeznaczenie. uważam, że podejmując każdą decyzję tworzymy swoje życie sami. Odpowiedz Wierze w święte dla mnie słowa Juliusza Cezara "człowiek jest kowalem swojego losu" ... wyklucza to wiarę w przeznaczenie... ja wiem, że to człowiek jest siłą napędową planety... on udoskonalił świat by mu się dobrze w nim żyło... wykorzystał to co dał mu Bóg i ulepszył to... dzięki umysłowi... to on decyduje o tym co będzie... jego działania stwarzają jego życie... nie jakieś przeznaczenie... Odpowiedz marta27 napisał(a):dla mnie "co ma byc to bedzie" = "raz kozie smierc" :D mysle sobie tak jak ide nieprzygotowana ............... do porodu lol fajnie to zabrzmiało:P:P Odpowiedz dla mnie "co ma byc to bedzie" = "raz kozie smierc" :D mysle sobie tak jak ide nieprzygotowana na egzamin czy rozmowe w sprawie pracy czy do porodu lol Odpowiedz Ja wierze w przeznaczenie Mieszkalam w Memphis, a P mieszkal w NY poznalismy sie przez internet, ja przylecialam do niego w odwiedziny a miesiac ponziej sie przeprowadzialam .A caly czas mowilam ze do NY nie chce sie przeniesc Kto by pomyslalam ze w stanach znajde meza i bede miala dziecko. W "co ma byc to bedzie " albo ze "tak mialo byc" to podchodze do tego sceptycznie, poniewaz, moja kolezanka zmarla smiercia tragiczna majac 15 lat czy tak bylo jej pisane, tak mialo byc nie sadze Dla mnie nie tak mialo byc, ale dla Boga chyba taki los jej zapisal, sama juz nie wiem, jak to wszystko tlumaczyc Odpowiedz ja i mój mąz krażyliśmy wokół siebie 2 lata. cały czas blisko, ale obok, znaliśmy się przyjaźniliśmy bardzo mocno, ale zawsze cos stało na przeszkodzie...oboje szukaliśmy szcześcia ale gdzieś daleko nie zwracając uwagi na to ze to jest tuż obok i mimo że wszyscy znajomi poprostu widzieli że my razem to byłaby idealna para to myśmy sie z tego smiali... Odpowiedz też wierzę w przeznaczenie zdawałam na politologię, ale nie dostałam się. wylądowałam na administracji, której wcześniej nie brałam nigdy pod uwagę. nie wiem, czy to jest strzał w 10, ale na pewno wolę to, niż politologię. po I roku zrezygnowałabym na pewno. bardzo też chciałam studiować w Krakowie, ale wylądowałam w Lublinie. pod tym względem postanowiłam jednak nie odpuścić no i jestem w Krakowie. po roku czasu nie wiem, czy to było dobre posunięcie. nie wiem, czy tak faktycznie miało być, czy oszukałam trochę przeznaczenie. pewnie wyjdzie za jakiś czas. z J. też połączył nas los. poznaliśmy się przez internet już dość dawno temu, fajnie się rozmawiało, ale nigdy nie spotkaliśmy się na żywo. później kontakt się urwał, ja spotykałam się z innymi chłopakami, on miał dziewczynę. wtedy mój brat kupił sobie komórkę. nie były one tak popularne jak teraz, koniecznie chciałam wysłać sobie sms, ale nie miałam do kogo, bo jeszcze nikt z moich znajomych nie miał telefonu. wtedy przypomniałam sobie, że J. kiedyś zostawił mi swój nr i wysłałam tego sms do niego. znów zaczęliśmy rozmawiać na gg i w końcu, po kilku miesiącach, spotkaliśmy się. od tego czasu minęły już prawie 3 lata co ma być, nie ominie nas. Odpowiedz Ja wierzę w przeznaczenie... Ciągle uważam, że gdyby nie przeznaczeni to nie byłabym teraz z moim mężem, nie miała Adasia...itd. Kiedy skończyłam liceum moim marzeniem było dostać się na weterynarię. I zdawałam. Zdałam egzamin ale okazało się że na liście osób które zdały jestem poza listą ttych które się dostały i musiałabym poczekać aż zrezygnuje z tej listy 40 osób. Na to nie liczyłam oczywiscie. Wyjęłam z dziekanatu swoje papiery i niewiele myśląc złożyłam papiery do studium ekonomicznego i studium księgarskiego na archiwizację, zeby jakoś przeczekać do następnych egzaminów na weterynarię. Do księgarskiego dostałam się z konkursu świadectw, a do ekonomicznego czekała mnie jeszcze rozmowa kwalifikacyjna. Jednak jakoś czułam że lepiej będzie jak pójdę do tego ekonomicznego, więc czekalam na rozmowe. No i się udalo. Tam spędzilam dwa lata. To byl zespół szkół i bylo tam jeszcze liceum ekonomiczne do którego w tym samym czasie co ja chodził mój przyszły mąż, ale wtedy jeszcze nie wiedzeieliśmy o swoim istnieniu. Kiedy skończylam to studium złożyłam papiery na zarządzanie i marketing, bo jakoś to zaczęło mnie bardziej interesowac niż weterynaria. :) No ale to byly studia zaoczne wiec musialam na nie zarobić. zaczęłam szukać pracy. Długo szukałam i nic. Wtedy nieoczekiwanie zadzwonił mój opiekun ze studium i zaproponowal mi pracę w szkolnym sekretariacie. Bylam super szczęśliwa, bo znalam już przeciez tam każdy kąt :) Co isę okazało na miejscu Karol też tam pracował jako informatyk skończeniu szkoły.:) Drugi raz byliśmy w tym samym miejscu:) no i wtedy zaiskrzyło :) Gdyby nie to że nie dostalam się na weterynarię, nie zdecydowalam na studium ekonomiczne zamiast ksiegarskie i to że szkolna sekretarka miala wypadek dzieki czemu zaczęlam tam pracować, nie bylibyśmy razem....Dodatkowo okazalo się ze mój K. też chcial wcześniej iść do innej szkoły ale w ostatniej chwili zdecydowal się na tą... Odpowiedz Ja w to wierze, chociaz w chwilach zwatpienia oczywiscie mowie sobie ze to bzdura... Wiele razy jednak zdalam sobie sprawe z tego ze podpowiedzi losu trzeba sluchac... Jak zdawalam do liceum to strasznie chcialam sie dostac do jedengo z najlepszych i to do klasy z rozszerzonym angioelskim, bylo 14 osob na miejsce...bylam obryta totalnie, egzamin do tej klasy byl wczesniej jeszcze w kwietniu...i co sie stalo?? W dniu egzaminu rozchorowalam sie na angine mimo ze cala podstawowke w ogole nie chorowalam... mimo tego poszlam na egzamin z jak sie potem okazalo prawie 40 stopniami goraczki, po egzaminie zemdlalam i w ogole potem bylo kiepsko...oczywiscie w takim stanie egzamin uwalilam i do tej klasy sie nie dostalam...byla rozpacz totalna... zdawalm juz w normalnym terminie do klasy humanistycznej i dostalam sie bez problemu, ale prawda jest taka ze juz po tym pierwszysm egzaminie powinnam wiedziec ze cos jest nie tak... Po roku nauki w tej szkole nabawilam sie nerwicy szkolnej... zreszta jak 3/4 mojej klasy ktora w ostatecznosci zostala zlikwidowana, bo wszyscy prawie z niej odeszli... zamiast edukacji w tej szkole dostalam same przykre chwile, przestalam w siebie wierzyc i w to ze w ogole cos potrafie... moja polonistka na kazdym kroku udowandnial mi ze jestem kretynem, ktory sie do niczego nie nadaja a juz na pewno nie do studiowania literatury czy pisania czegokolwiek... przenioslam sie do szkoly o ktorej myslalm jeszcze w podstawowce i skonczylam ja a w niej natrafilam na wspanialego nauczeciela ktory przywrosil mi wiare w siebie i przekonal bym zdawala na polonistyke (no to akurat nie bylo madre)... Drugi raz nie posluchalam losu wlasnie w wyborze studiow... skladalam papiery na polonistyke, psychologie i na wszelki wypadek na pedagogike... Nie dostalam sie na psychologie. Jak dowiedzialam sie ze dostalam sie na polonistyke oszalalm z radosci... to bylo takie utarcie nosa tej kretynce z pierwszego liceum i oczywiscie nie wyobrazalam sobie ze moglabym zrezygnowac z tego kierunku... na pedagogice zdalam pisemny i bylam w pierwszej 10... na ustny juz nie poszlam...bo juz przeciez bylam na polonistyce... no i co?? i po roku polonistyki juz wiedzialam ze blad!!! I niestety jak kretynka zamiast isc na ta pedagogike poszlam na dziennikarstwo ...a teraz pracuje w przedszkolu i ucze angielskiego...zaluje ze nie skonczylam pedagogiki bo mialabym teraz wiecej mozliwosci... tak mam tylko kurs pedagogiczny... w zeszlym tygodniu moja dyrka zaproponowala mi etat...ale nie moge go przyjac bo wlasnie brakuje mi tego kierunkowego wyksztalcenia... najpierw skoncze to dziennikarsto a potem pomysle o podyplomowej... takze same widziecie jak okrezna droga dochodze do tego co ma byc... a wystarczylo sluchac losu i czasami zdac sie na bieg wydarzen a nie za wszelka cene dazyc do tego co sie samemu wymyslilo, bo mozna wszystko zamotac... co ma byc to i tak bedzie 8) Odpowiedz wierze w przeznaczenie, chociaz..niewatpliwie wiele zalezy tez od nas bo kazdy ma wolna wole... ja np wierze ze mój tata od 14 lat czuwa nademna z góry i czasem prowadzi mnie i kieruje troche jesli zbytnio zbaczam z drogi zdrowego rozsadku... Odpowiedz
nieznajomanieznajoma Dołączył: 2014-03-23 Miasto: warszawa Liczba postów: 1321 30 maja 2016, 19:18 Otóż3 lata temu byłam z facetem, w którym byłam szaleńczo naprawdę kochałam tylko jednego faceta-tylko jeśli by coś mu się stało ja bym była przy jakby był tzw "roślinką" ja bym poświęciła swoje życie dla się bardzo seksu, facet przed nim wykorzystywał mnie seksualnie co spowodowało,że straciłam miłość swojego życia .Sypiał z kobietą,która miała 4 miesięczne dziecko a dowiedziałam się o tym mimochodem mi opowiadał,że pił mleko z piersi kobiety i inne obleśne historie. Ja wpadłam w szał ,codziennie miałam myśli samobójcze a także marzyłam o śmierci tej kobiety,która mi go odbiła,bo wiedziała doskonale o mnie. Zachowywałam się jak idiotka i to rzutowało na resztę moich związków. Jednak nie jestem na niego zła, seks jest ważny w związku i teraz to wiem. Przez te 3 lata co jakiś czas mamy kontakt ze sobą. A to ja mu się przyśnię albo on przeżyłam mini zawał w myślałam,że śnię ! Przychodzę a na przeciwko on się potem okazało przyszedł na rozmowę kwalifikacyjną i tak piszemy ze sobą już pół to facet z bardzo ciężkim charakterem, twardy z zewnątrz jednak ciężko się dostać do jego wnętrza aby ukazał jaki jest naprawdę. Ja od dawna czuje,że on jest mi przeznaczony,bo zarówno on jak i ja próbowaliśmy przez te 3 lata ułożyć sobie życie i nasze drogi się cały czas spotykają. On sceptycznie patrzy na to go pociągam i to chyba wszystko ...przynajmniej zbyt wiele emocji,uczuć nie okazuje. Jak go poprosiłam aby mnie odblokował to powiedział,że tego nie zrobi po czym po pewnym czasie sam to to taki typ buntownika , tylko jak do niego dotrzeć??Udawać niedostępną tak aby to myślał,że to on mnie zaprosił na randkę itp ? Dołączył: 2009-05-18 Miasto: Rajskie Wyspy Liczba postów: 86183 30 maja 2016, 19:20 Dziw, że pół dnia minęło, a Ty się jeszcze z nim nie bzyknęłaś. Dołączył: 2014-06-07 Miasto: Łódź Liczba postów: 1475 30 maja 2016, 19:21 on cię zdradzał? Boże abo jestem zmęczona albo źle rozumiem.. jurysdykcja 30 maja 2016, 19:21 cancri :D :D Wyluzuj Dołączył: 2016-05-28 Miasto: wrocławice Liczba postów: 28 30 maja 2016, 19:36 Dziw, że pół dnia minęło, a Ty się jeszcze z nim nie bzyknęłaś. se se se :D Dołączył: 2015-05-10 Miasto: Liczba postów: 1376 30 maja 2016, 21:00 To musi być troll, już nie uwierzę, że nie. Nigdy. Dołączył: 2011-05-04 Miasto: Białystok Liczba postów: 14378 30 maja 2016, 21:04 odblokowal i zaraz zablokuje,przeznaczenie:) Dołączył: 2010-11-30 Miasto: Apple Tree Liczba postów: 51659 30 maja 2016, 21:09 jestes zla na kobiete, ktora Ci go odbila? serio? ja bym byla wku^#iona na faceta, ktory by poszedl do innej i w zyciu nie chcialabym miec z nim juz nic do czynienia. facet raz zdradzil to bedzie zdradzal dalej. zadnego przeznaczenia tu nie widze. iivii 31 maja 2016, 08:56 1. będzie mnie zawsze bulwersować jak ktoś napisze że mleko płynące z piersi jest obleśne, co prawda powinno to robić dziecko nie facet, ale nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. 2. on ma trudny charakter - brawo, wepchnij mu się do łóżka! W imię miłości! Za miesiąc uderzy cię po raz pierwszy, a za pół roku dasz tu wpis o tytule : "nie umiem z nim zerwać" 3. poziom twojej wypowiedzi sprawia, że to co napisałaś wydaje mi się prawdziwe - tylko, że osobom twojego pokroju doradzam przeczytanie książki, dokształcenie się (nie umiesz złożyć zdania, nie wiadomo kto kogo zdradzał), a nie dawanie czterech liter. Pewnie liczyłaś na wsparcie a ja ci powiem tyle PRZEZNACZENIE PRZEZNACZENIEM, ALE TON WYPOWIEDZI SPRAWIA, ŻE jak zauważyłam PRAWIE WSZYSCY TU OBECNIE SĄ PRZEKONANI, ŻE NIE DOROSŁAŚ EMOCJONALNIE DO WIĄZANIA SIĘ Z KIMKOLWIEK. dowód: jak na razie trafiasz tylko na facetów,którzy cię ranią/wykorzystują a ty zamiast się od takich odciąć wciąż pakujesz się w nową kabałę. To jest myślenie rodem z gimbazy... nieznajomanieznajoma Dołączył: 2014-03-23 Miasto: warszawa Liczba postów: 1321 31 maja 2016, 09:44 iivii napisał(a):1. będzie mnie zawsze bulwersować jak ktoś napisze że mleko płynące z piersi jest obleśne, co prawda powinno to robić dziecko nie facet, ale nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. 2. on ma trudny charakter - brawo, wepchnij mu się do łóżka! W imię miłości! Za miesiąc uderzy cię po raz pierwszy, a za pół roku dasz tu wpis o tytule : "nie umiem z nim zerwać" 3. poziom twojej wypowiedzi sprawia, że to co napisałaś wydaje mi się prawdziwe - tylko, że osobom twojego pokroju doradzam przeczytanie książki, dokształcenie się (nie umiesz złożyć zdania, nie wiadomo kto kogo zdradzał), a nie dawanie czterech liter. Pewnie liczyłaś na wsparcie a ja ci powiem tyle PRZEZNACZENIE PRZEZNACZENIEM, ALE TON WYPOWIEDZI SPRAWIA, ŻE jak zauważyłam PRAWIE WSZYSCY TU OBECNIE SĄ PRZEKONANI, ŻE NIE DOROSŁAŚ EMOCJONALNIE DO WIĄZANIA SIĘ Z KIMKOLWIEK. dowód: jak na razie trafiasz tylko na facetów,którzy cię ranią/wykorzystują a ty zamiast się od takich odciąć wciąż pakujesz się w nową kabałę. To jest myślenie rodem z gimbazy...nie mleko kobiety jest obleśne a opowiadanie co robił ze swoją kochanką. Pisałam to pod wpływem silnych emocji. Zdanie powinno brzmieć tak: Moje wcześniejsze przeżycia z facetem , który mnie wykorzystywał seksualnie rzutowały na kolejny mój związek z miłością mojego wyniku czego nie potrafiłam przełamać się aby pójść z nim do łózka. Co spowodowało,że poszedł do ?
wierzycie w przeznaczenie w miłości